Opinie o zabiegach

Dzięki zabiegom terapii czaszkowo-krzyżowej Pani Eli odkryłam nową siebie. Zrobiłam się odważna, czuję się pewna siebie, znam swoją wartość, chce mi się żyć, robić coś dla siebie, walczyć dalej z chorobą syna, ale nie „za karę”, tylko dlatego, że chcę. Pozbyłam się kompleksów.

Kiedyś myślałam, że jak mam chore dziecko, to ludzie mnie odrzucają, nie akceptują, wstydziłam się spotykać ze znajomymi, kryłam smutek w sobie, bałam prosić się o jakąkolwiek pomoc. Teraz jest inaczej, teraz to ja decyduję co robić.

Jest mi lekko na duszy i ciele. Pozbyłam się balastu, który był ze mną przez całe życie. Do tej pory nie wierzyłam, że tak może być fajnie. Problemy są, ale jest i rozwiązanie. Moja wiara bardzo się pogłębiła w Boga i ludzi.

Dziękuję z całego serca
Jolanta S.

Dzięki terapii czaszkowo-krzyżowej Daniel, mój syn, zmienia się bardzo, na lepsze. Jest delikatniejszy, lepiej się koncentruje, myśli, pomaga, jest grzeczniejszy i bardziej posłuszny. Nie moczy się w nocy. Jest mniej agresywny. W szkole jest opiekuńczy, odpowiedzialny, wie co chce robić. Wybiera sobie zajęcia, jest bardziej ruchliwy. Zaskakuje na każdym kroku.

Jolanta S. – mama dziecka (14 lat) z głębokimi dysfunkcjami układu nerwowego.

W ramach projektu realizowanego przez Stowarzyszenie Neuropsychologiczne „Pod Klonowym Liściem” miałam zlecone zabiegi terapii czaszkowo-krzyżowej u pani Eli Sikorskiej Klimczak. Pierwszy zabieg wspominam z dreszczem. Każdy dotyk pani Eli wywoływał u mnie ból, moje mięśnie były tak twarde i zesztywniałe. Ponadto nagromadziłam w sobie dużo stresu, złych emocji.

W pierwszej fazie leżałam na brzuchu, pani Ela masowała punkty na moich plecach. Przy bólu kazała mi głęboko oddychać, nie wstrzymywać bólu i emocji. W niektórych miejscach pod ręką pani Eli czułam lód, a w niektórych gorąco, zwłaszcza pod kością krzyżową. Pani kazała głęboko oddychać i wczuwać się w swój organizm, w swoje narządy. Czułam swoje serce, żołądek, płuca. Mocno wydychałam z siebie to co mi nie służy, co mnie niszczy i boli. W drugiej fazie leżałam na plecach. Ta część była zdecydowanie przyjemniejsza. Po delikatnym masażu brzucha, przepony , klatki piersiowej i stóp, następowała kolej na głowę. Pani Ela w odpowiedni sposób kręciła moją głową, uciskała, masowała czaszkę. Po chwili takiego masażu odprężyłam się i zapadłam w głęboki sen.

Każdy kolejny zabieg był mniej bolesny, mięśnie miałam odprężone, rozluźnione. Oprócz namacalnych zmian w moim ciele, odczuwałam zmiany w mojej psychice. Poprawiło się moje samopoczucie, przestał boleć mnie żołądek. Byłam rozluźniona, spokojna, wypoczęta, pełna nadziei i wiary, otwarta na ludzi. Zwiększyła się moja asertywność, która była zauważalna przez otoczenie.

Bardzo jestem zadowolona z zabiegów. Teraz mój syn Maciek ma zabiegi, są łagodniejsze. Syn bardzo je lubi i widzę, że ich potrzebuje. Już po trzech zabiegach zauważam zmiany, jest bardziej spokojny, otwarty.

Bardzo dziękuję za zabiegi
Zdzisława Z.